Przed wołowskim ratuszem stoi figura św. Jana Nepomucena. Kilkaset metrów dalej, przed Zamkiem Piastowskim, wznosi się barokowa kolumna Maryi Niepokalanej. Nieco na uboczu rynku znajduje się kościół św. Karola Boromeusza. Trzy zabytki, które na pozór niewiele łączy. W rzeczywistości opowiadają jedną historię: o końcu panowania śląskich Piastów, przejęciu Wołowa przez katolickich Habsburgów i wielkiej przemianie religijnej miasta. 

Protestanckie miasto ostatnich Piastów

Przez ponad sto lat przed wygaśnięciem dynastii Piastów Śląskich Wołów pozostawał miastem o silnej tradycji protestanckiej. Początki tej historii sięgają XVI wieku. Książę Fryderyk II legnicki, do którego w 1524 roku trafiły dobra wołowskie, należał do pierwszych śląskich władców sprzyjających reformacji. Nowe idee religijne szybko zdobywały zwolenników wśród duchownych i mieszczan, a książęcy patronat ułatwiał ich rozpowszechnianie.

W kolejnych pokoleniach Piastowie legnicko-brzesko-wołowscy pozostawali związani z protestantyzmem. Sam książę Chrystian, ojciec ostatniego Piasta, był wyznawcą kalwinizmu. Nie oznaczało to jednak religijnej jednolitości całego księstwa. Obok ewangelików żyli w nim również katolicy, a stosunki między wyznaniami były regulowane zarówno przez książąt, jak i przez cesarskie decyzje oraz międzynarodowe traktaty. Mimo to w Wołowie zdecydowaną większość mieszkańców stanowili protestanci. Głównym miejscem ich kultu pozostawał kościół św. Wawrzyńca, którego dzieje dobrze pokazują skomplikowane stosunki wyznaniowe XVII-wiecznego Śląska. Wszystko zmieniło się w 1675 roku.

Rok 1675. Koniec dynastii, początek nowego porządku

21 listopada 1675 roku zmarł piętnastoletni książę Jerzy Wilhelm, ostatni męski przedstawiciel śląskiej linii Piastów. Wraz z jego śmiercią księstwa legnickie, brzeskie i wołowskie przeszły pod bezpośrednie panowanie Habsburgów jako królów Czech. Dla Wołowa była to zmiana o znacznie większym znaczeniu niż tylko zastąpienie jednego władcy drugim.

Protestanccy książęta, którzy dotąd stanowili ważną ochronę dla miejscowych współwyznawców, odeszli. Ich miejsce zajęła administracja katolickiego monarchy, realizująca politykę wzmacniania Kościoła katolickiego. Skalę ówczesnych podziałów religijnych dobrze oddaje informacja przytoczona w monografii Wołowa. Według późniejszego świadectwa miejskich rajców w chwili przejęcia księstwa przez Habsburgów wśród wołowskich mieszczan znajdowało się zaledwie dwóch katolików.

Niezależnie od tego, na ile dosłownie należy traktować tę relację, dobrze ilustruje ona wyznaniową strukturę miasta. Tymczasem nowa władza zaczęła wspierać rozwój katolickich instytucji i obsadzać ważne urzędy osobami własnego wyznania. Zmiany nie przebiegały spokojnie. Odbieranie ewangelikom świątyń, rywalizacja o stanowiska oraz spory dotyczące publicznych praktyk religijnych prowadziły do napięć, które miały trwać przez następne dziesięciolecia. W Wołowie zaczął się właśnie nowy rozdział historii.

Nepomucen przed ratuszem. Święty w centrum protestanckiego miasta

Jednym z najbardziej widocznych świadectw tej przemiany jest stojąca przy reprezentacyjnych schodach ratusza figura św. Jana Nepomucena. Zabytek datowany jest w opisach na 1723 rok. To niezwykle interesujący moment: Jan Nepomucen został beatyfikowany zaledwie dwa lata wcześniej, w 1721 roku, a jego kanonizacja nastąpiła dopiero w 1729 roku.

Kult czeskiego duchownego przeżywał wówczas ogromny rozkwit na ziemiach monarchii Habsburgów. Według rozpowszechnionej tradycji Jan Nepomucen poniósł śmierć, ponieważ odmówił królowi Czech ujawnienia tajemnicy spowiedzi jego małżonki. Historycy wiążą jego męczeństwo także z konfliktem polityczno-kościelnym między Wacławem IV a arcybiskupem praskim. W barokowej religijności utrwalił się jednak przede wszystkim obraz kapłana wiernego tajemnicy spowiedzi. W sporach wyznaniowych symbolika ta miała szczególne znaczenie. Kult świętych, sakramentalna nauka Kościoła i publiczne formy pobożności należały do tych obszarów, w których katolicy i protestanci różnili się między sobą.

Dlaczego jednak figurę ustawiono właśnie przed ratuszem? Nepomucena najczęściej spotykamy przy mostach, rzekach i przeprawach. Był bowiem także patronem chroniącym przed niebezpieczeństwem wody. W Wołowie jego posąg znalazł się natomiast w bezpośrednim sąsiedztwie siedziby władz miejskich. To miejsce pozwala odczytać jeszcze jeden wymiar jego kultu. Jan Nepomucen czczony był również jako patron ludzi niesłusznie oskarżonych i pomówionych. Ratusz zaś pełnił dawniej także funkcje sądownicze. Nie znamy wszystkich intencji fundatora, ale usytuowanie figury jest niezwykle wymowne. W samym centrum miasta pojawił się publiczny znak katolickiej religijności, w czasach gdy ogromna część mieszkańców nadal pozostawała wierna wyznaniu ewangelickiemu.

Karmelici budują nowy kościół

Katolicy potrzebowali jednak nie tylko symboli, ale przede wszystkim własnego miejsca modlitwy. Losy kościoła św. Wawrzyńca były przedmiotem wieloletnich sporów. Po wojnie trzydziestoletniej świątynia została przejęta przez katolików, jednak na mocy konwencji altransztadzkiej z 1707 roku ponownie przyznano ją ewangelikom.

Dla społeczności katolickiej oznaczało to konieczność stworzenia odrębnego ośrodka duszpasterskiego. Z pomocą przyszli karmelici z pobliskich Głębowic oraz baron Johann Adam von Garnier, dawny oficer wojsk cesarskich, który przeznaczył znaczne środki na fundację klasztoru i kościoła. Budowa rozpoczęła się na początku drugiej dekady XVIII wieku i została zakończona w 1724 roku. Nową świątynię powierzono opiece św. Karola Boromeusza. Jej uroczysta konsekracja nastąpiła 1 sierpnia 1730 roku.

W Wołowie powstał jeden z najciekawszych przykładów barokowej architektury sakralnej regionu. Nieprzypadkowy był już wybór patrona. Karol Boromeusz, arcybiskup Mediolanu i kardynał, należał do najważniejszych postaci katolickiej reformy po soborze trydenckim.

Równie interesująca jest sama architektura kościoła. Pomimo ograniczonej przestrzeni w obrębie dawnych murów miejskich udało się wznieść reprezentacyjną, szeroką fasadę, która zapowiada bogactwo wnętrza. Barokowe ołtarze, rzeźby świętych i rozbudowany program artystyczny miały poruszać emocje wiernych i ukazywać naukę Kościoła za pomocą obrazu.

Była to jedna z podstawowych idei sztuki kontrreformacyjnej. Współczesnego odbiorcę może zachwycać piękno świątyni. Dla mieszkańców XVIII-wiecznego Wołowa jej pojawienie się miało jednak również wyraźny wymiar wyznaniowy i polityczny. Nowy kościół oznaczał trwałą obecność katolickich instytucji w mieście, w którym przez poprzednie pokolenia dominowali ewangelicy.

Maryja przed zamkiem ostatnich Piastów

Trzeci zabytek prowadzi nas z powrotem do miejsca, w którym przez stulecia sprawowano książęcą władzę nad Wołowem. Przed dawnym zamkiem stoi barokowa kolumna z figurą Matki Bożej Niepokalanie Poczętej, czyli Immaculaty. Pomnik datowany jest na 1733 rok, a jego fundację przypisuje się Józefowi Leopoldowi Reinischowi, urzędnikowi związanemu z administracją cesarską.

Maryja ukazana została na kuli ziemskiej, depcząc węża – tradycyjny symbol grzechu i zła. To przedstawienie nawiązujące do katolickiej nauki o Niepokalanym Poczęciu i do ikonografii zwycięstwa nad grzechem. W czasach reformacji właśnie kult Maryi, obok kultu świętych, stał się jednym z ważnych punktów różniących tradycję katolicką od protestanckiej. Dlatego barokowe kolumny maryjne, wznoszone w wielu miastach monarchii Habsburgów, miały nie tylko charakter religijny, ale również publiczny i reprezentacyjny.

W Wołowie szczególne znaczenie miało miejsce ustawienia pomnika. Przed dawną rezydencją protestanckich Piastów pojawił się monumentalny znak katolickiej pobożności. Zamek należał już do administracji cesarskiej, a jego otoczenie stopniowo otrzymywało nową oprawę symboliczną. Nie oznacza to, że kolumnę ufundowano wyłącznie po to, by manifestować zwycięstwo jednej konfesji nad drugą. Nie znamy pełnej motywacji jej fundatora. Nie można jednak pominąć historycznego kontekstu. W pierwszej połowie XVIII wieku podobne pomniki były częścią szerszego zjawiska obecnego w sztuce i przestrzeni publicznej katolickiej Europy Środkowej.W tym sensie wołowska Immaculata pozostaje jednym z najbardziej czytelnych świadectw przemian, które nastąpiły po wygaśnięciu dynastii Piastów Śląskich.

Trzy zabytki, jedna historia

Święty Jan Nepomucen przed ratuszem, kościół św. Karola Boromeusza oraz kolumna Maryi Niepokalanej przed zamkiem powstały w zbliżonym okresie, ale nie były elementami jednego przedsięwzięcia. Każdy miał własnego fundatora, historię i przeznaczenie. Łączy je natomiast czas, w którym zmieniał się religijny i polityczny krajobraz Wołowa.

Wszystkie trzy zabytki powstały po wygaśnięciu Piastów Śląskich, kiedy w mieście umacniały się katolickie instytucje wspierane przez władzę Habsburgów. Nie oznaczało to końca protestantyzmu. Ewangelicy nadal stanowili ważną część miejscowej społeczności, posiadali kościół św. Wawrzyńca i bronili swoich praw wyznaniowych. Wołów pozostawał miastem, w którym przez długi czas współistniały dwie wspólnoty religijne, nierzadko pozostające ze sobą w sporze. Zmieniło się jednak to, co mieszkańcy widzieli każdego dnia. Przed ratuszem stanął katolicki męczennik. Przy miejskich murach wyrósł barokowy kościół karmelitów. Przed dawną siedzibą Piastów pojawiła się kolumna Niepokalanej.

W ten sposób koniec dynastii został zapisany nie tylko w dokumentach politycznych, lecz także w architekturze i sztuce miasta. Dzisiaj te trzy zabytki oglądamy jako część historycznego krajobrazu Wołowa. Warto jednak pamiętać, że dla ludzi żyjących trzysta lat temu były one również znakami zmieniającego się świata.

Publikacja powstała w ramach projektu „Piastowski Wołów – odkrywanie historii miejsca”, realizowanego przez Miejską i Gminną Bibliotekę Publiczną w Wołowie, dofinansowanego ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm Jutra”.