Wołów liczy sobie ponad 700 lat, ma w herbie wołu, a w poczcie władców m.in. księcia piastowskiego nazywanego nie bez przyczyny Szalonym, którego pochowano w miejscowej farze. Mieszkańcy woleli o nim zapomnieć, więc dziś nikt nie wie, gdzie jest jego grób, ale poszukiwania co jakiś czas są wznawiane. Bo Piastowie, pierwsza polska dynasta panująca, jest dla Wołowa bardzo ważna. Przemko Ścinawski, Piast, jest jego ojcem-założycielem. Wciąż stoi tu zamek piastowski. Z czasem Wołów się rozrósł, ale zachował to, co najcenniejsze – średniowieczny układ przestrzenny. Jeśli szukacie miejsca, by pokazać na konkretnym przykładzie, jak kształtowała się skomplikowana historia Dolnego Śląska, Wołów nadaje się idealnie.
Tu, gdzie miejskie powietrze czyniło wolnym
Nieopodal rynku w Wołowie, zgodnie z rozplanowaniem na prawie magdeburskim, wznosi się dawna fara miejska pw. św. Wawrzyńca. Słowo „fara” brzmi dziś nieco archaicznie, ale dawniej stosowano je powszechnie na określenie kościoła parafialnego. To szczególne miejsce w życiu miasta, bowiem – podobnie jak przed wiekami – koncentruje nadzwyczajne wydarzenia w życiu każdej rodziny związane z chrztami, zaślubinami, pogrzebami. Dla znaczniejszych mieszkańców było to miejsce ostatecznego spoczynku. W 1504 roku pochowano w podziemiach fary księcia piastowskiego Jana II Żagańskiego zwanego Szalonym, którego życie mógłby posłużyć za scenariusz sensacyjnego serialu. Było to życie pełne konfliktów rodzinnych, wojen, niezaspokojonych politycznych ambicji, sporów z cystersami i… długów, co spowodowało jego zainteresowanie alchemią. Szukając kamienia filozoficznego, chciał uzyskać złoto, ale nic nie wskazuje na to, by mu się to udało. Książe związał się z Wołowem pod koniec życia. Ponoć do dziś snuje się nocami między farą a zamkiem, nie mogąc zaznać spokoju za swe niecne czyny.
Armatnie kule na kościele
Miejsca wiecznego spoczynku księcia w farze nie zobaczymy, a jednak warto przyjrzeć się farze bliżej. Zobaczymy w jej murach kule armatnie, wiązane z wojennymi losami miasta. Wołów był wielokrotnie areną wojennych działań. Szczególnie odcisnęła się na nim II wojna światowa, a wcześniej – wojna 30-letnia (1618-1648), gdy miasto wielokrotnie doświadczyło oblężeń i przemarszów wojsk. Tym bardziej należy docenić spokój i niespieszny tryb życia, jaki dziś charakteryzuje Wołów.
Niebezpieczeństwo mogło przyjść z każdej strony, dlatego już w średniowieczu opasano Wołów murem obronnym i wykopano zewnętrzną fosę. Inwestycja była kosztowna, ale konieczna także dlatego, że mur wyznaczał wyraźnie granice miasta. Tylko w jego obrębie obowiązywała zasada, że „miejskie powietrze czyni wolnym”. Przepisy regulowały każdy aspekt życia. Cechy rzemieślnicze były zarazem bractwami religijnymi. Z szeregów rzemieślników rekrutowano też bractwa strzeleckie, obowiązane do obrony poszczególnych fragmentów murów miejskich. Do Wołowa prowadziły bramy: Wrocławska, Ścinawska i Zamkowa. Do dziś zachowały się fragmenty fortyfikacji. Współcześnie najbardziej rozpoznawalnym symbolem Wołowa stała się rzeźba wołów stojąca na fragmencie murów miejskich. Nawiązuje do herbu Wołowa, wyobrażeń o początkach miasta i miejskiej legendy, będącej element kultury miasta i pamięci miejsca.
Gdy czas należał do Piastów
Wędrówkę po Wołowie warto zakończyć przy kościele św. Karola Boromeusza, obecnie drugiej świątyni parafialnej miasta. Jego historia rozpoczyna się w 1675 r., gdy zmarł piętnastoletni Jerzy Wilhelm – ostatni męski przedstawiciel dynastii Piastów. W ten sposób księstwa legnickie, brzeskie i wołowskie znalazły się pod bezpośrednim panowaniem Habsburgów, co zapoczątkowało na tym terenie na dużą skalę kontrreformację. Wraz z nią zmieniła się lokalna polityka, warunki wyznaniowe i częściowo architektura. Kościół św. Karola Boromeusza jest symbolem ten zmiany – powstał w duchu kontrreformacji. Historia zatoczyła w tym miejscu koło – od czasów pierwszych Piastów śląskich po śmierć ostatniego. Dystans ten jesteśmy w stanie pokonać podczas zaledwie jednego spaceru. Jedną z zalet Wołowa jest jego skala – tu wszędzie jest blisko. A jednak możemy wpaść tu w historyczną pułapkę. Przechodząc obok ratusza, kościoła, zamku bądź reliktów murów obronnych zobaczymy tylko budynki, jeśli nie powiążemy ich z konkretnymi wydarzeniami, układającymi się w jedną fascynująca opowieść. Projekt „Piastowski Wołów – odkrywanie historii miejsca” pomaga taką opowieść stworzyć, a umożliwi to działanie pod nazwą „Piastowski Wołów – trasa historyczna”. Złożą się na nią ulotka z mapą i zaznaczonymi punktami oraz krótkie opisy historyczne. Równolegle powstaje internetowa platforma z interaktywną mapą miejsc związanych z Piastami śląskimi oraz średniowiecznym Wołowem. W tym celu wystarczy posłużyć się telefonem.
